JAN BARBA- NATURALNA ŚWIECA No 2.

 Moi znajomi wiedzą, ale Wy jeszcze nie, że świece zapachowe palę namiętnie i w dużych ilościach. Najwięcej mam świec wiodących producentów, którzy opanowali światowy rynek. Czasem jednak myszkując w ęternetach można znaleźć coś ciekawego, co nie jest wytworem fabrycznym i hurtowym. Na FB jestem w paru grupach o tematyce świecowej, że tak powiem. Na jednej z nich Pani Marta zaproponowała nam zakup świecy. Wybrałam ŚWIECĘ No.2 z małej manufaktury JAN BARBA




 Firma powstała w listopadzie 2015 roku Cybulicach Małych, jednak ze sprzedażą ruszyła dopiero od tego majowego weekendu. Wyroby są wykonywane ręcznie, półprodukty z których są wykonywane świece naturalne. Składy prościutkie, jak wiemy im mniej tym lepiej :)Na razie w ofercie sklepu są dostępne trzy rodzaje świec, ale JAN BARBA ma w planie powiększyć asortyment o kosmetyki naturalne. Świece wykonane są z wosku pszczelego, aromatyzowane są naturalnymi olejkami, knoty bawełniane. Wosk kupują od pszczelarza, który ma pasiekę w sąsiedniej wsi. Natomiast olejki są od dostawców, którzy sprowadzają je z miejsc gdzie naturalnie występuje dana roślina.


Świeca No. 2 o zapachu delikatnie słodkiej, prawie kwiatowej mandarynki, ciepłego balsamicznego aromatu kadzidłowca i świeżego leśnego olejku pichtowego zamknięta jest w szklanym słoiczku wykonanym z ciemnofioletowego szkła. Jest to bardzo ważne, ponieważ jak wiadomo olejki eteryczne nie lubią światła słonecznego.
 Jakie są moje wrażenia z palenia świecy?
Powiem szczerze, że na początku byłam sceptyczna. Ci co mnie znają wiedzą, że preferuję świece o mocnym zapachu. Bałam się, że ten maluszek nie podoła moim wymaganiom. Po pierwszym paleniu wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Moc jak dla mnie bardzo dobra! Jeśli chodzi o nutę zapachową to za mało czuję cytrusy a mocno wyczuwalny jest kadzidłowiec i olejek pichtowy, które bardzo lubię. Czyli nie jest źle, chociaż mogło być lepiej z mandarynką bardziej wyczuwalną ;) Palę ją co parę dni wieczorem (wymienione oleje mają właściwości relaksujące) pkoło1.5 - 2 godzin. Więcej się nie da bo zapach jest bardzo intensywny i zaczyna męczyć. Czyli mała świeczucha a wystarczająca na długi czas.
Teraz sprawy techniczne :) 
Jak widać na zdjęciu powyżej wosk jest posypany suszonymi płatkami rumianku. Wizualnie świetnie, ale przy podpalaniu knota zaczęły się palić i przez chwilę miałam smrodek spalenizny w domu. Na szczęście szybko zniknął i po około 20 minutach poczułam zapach świecy. Co jak na tak małą świecę jest czasem expresowym!
Następna sprawa, lekką walkę stoczyłam z knotem. Na początku skubaniec nie chciał się palić, ale jak nasiąknął rozpuszczonym woskiem problem zniknął. Przy każdym następnym paleniu nie było problemu, co ważne knot nie kopci, nawet jak zapomnę o jego przycięciu. Świece są zalewane ręcznie i widać to przy którymś paleniu, knot trochę poszedł na bok. Jednak się ma to wpływu na spalanie świecy, nie ma tunelu i ani odrobina wosku się nie marnuje.


 Jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się kupić tę świecę i myślę, że jeszcze się skuszę na jakąś inną. Chociaż przyznam szczerze, że czekam z niecierpliwością na kosmetyki, które wyjdą z tej manufaktury.
Jeżeli macie ochotę na zakup tego cudeńka to możecie je kupić tutaj. Cena 79 zł może się wydawać duża, ale pamiętajmy, że jest to produkt, który wykonał ktoś własnoręcznie. Każde rękodzieło to nie tylko produkty, to czas, serce, pasja i wiedza zdobyta z niemałym trudem włożona w każdą rzecz wychodzącą z danej pracowni. 

2 komentarze:

  1. Brzmi interesująco a wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W istocie, a na dokładkę słoiczek będzie jak znalazł na zamieszane kremy :D

      Usuń

Wasze komentarze motywują :)

Copyright © 2016 DobrulBloguje , Blogger