O!figa- serum DZIKA FIGA.

Bardzo lubię kosmetyki o naturalnym składzie, jeżeli są one wyprodukowane w Polce, to już jest pełnia szczęścia! Wiadomo, wspieramy rodzimy rynek. Dlatego też z dziką chęcią
i radością podjęłam się testowana serum młodziutkiej marki O!figa. Patrycja, która posiada ogromną wiedzę w dziedzinie tworzenia kosmetyków stworzyła serum DZIKA FIGA, którego bazą jest olej z opuncji figowej.

O!figa powstała w drugiej połowie tego roku, czyli jest oseskiem na rynku kosmetycznym. Właścicielka postawiła na naturę, dobre jakościowo półprodukty i bardzo dobrze przemyślane składy.  W serum DZIKA FIGA  znajdziemy bardzo ciekawe komponenty, które troszkę Wam przybliżę, wtedy będziecie wiedziały z czym macie do czynienia ;)
Podstawą produkty jest olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Do wyprodukowania litra oleju potrzeba około miliona pestek wydobytych z blisko pół tony owocu! Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%!) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych naturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych
z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające
i regenerujące. 
Ale na tym nie koniec, w dalszej części składu znajdziemy też same perełki:
Olej z lnianki siewnej: W tym oleju także występuje duże stężenie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), dzięki temu doskonale sobie radzi z objawami starzenia skóry, jest też pomocny w walce z łuszczycą, czy egzemą. Zawartość tokoferoli powoduje, że olej ten jest pomocny w walce z wolnymi rodnikami.
Tetraizopalmitynian askorbylu: jest to najnowocześniejsza olejowa forma witaminy C. Jest wyjątkowo stabilna, niweluje przebarwienia, ma silne właściwości antyoksydacyjne, pobudza produkcję elasyny i kolagenu.
Nadkrytyczny ekstrakt z dzikiej róży: zawarta w nim ponadprzeciętnie wysoka zawartość witaminy A i kwasu Omega3, świetnie się sprawdza w pielęgnacji cery wrażliwej.
Olej z nasion cedru syberyjskiego: to prawdziwa bomba witaminowa. W oleju znajdziemy witaminę F, E, P A oraz B. Idealny dla cer problematycznych. Działa przeciwstarzeniowo
i regenarycjnie.
Olej z dzikiej róży: dzięki dużej zawartości witaminy C i karotenoidów, posiada właściwości łagodzące, regenerujące i neutralizujące przebarwienia.


Jak to bywa z serami olejowymi stosowanie ich jest niezwykle proste i szybkie. Należy tylko pamiętać o tym, że oleje nakładamy na wilgotną skótę twarzy, szyi i dekoltu. Ja DZIKĄ FIGĘ nakładałam w połączeniu z wodą różaną, lub z żelem aloesowym. Z powodu posiadania suchej skóry, aplikuję później krem, jednak jeśli posiadacie skórę tłustą, to myślę, że wystarczy sama mieszanka oleju i nawilżacza. Zresztą najlepiej samej sobie zdecydować co
i ile nakaładać na lico ;)
Jakie są moje wrażenia, po pond miesiącu stosowania? Jestem, jak najbardziej na tak!!!!
Pomimo tego, że wieczorem kładę się spać z tłustą i świecącą paszczą, rano budzę się
z licem promiennym, matowym i bez opuchlizn. Skóra twarzy jest, nawet nie wiem jak to opisać, ponieważ jedyne słowo, które przychodzi mi do głowy to najedzona do wypęku ;) Jest gładko i jędrnie, że aż jest to nieprawdopodobne. Nie odnotowałam żadnych podrażnień, co czasami mi się zdarza przy stosowaniu produktów bogatych w składniki aktywne. 


Serum DZIKA FIGA możecie kupić w sklepie internetowym O!figa Cena kosmetyku to 139 zł. Wierzcie mi nie jest to wygórowana cena za produkt o takim składzie i bardzo dużej wydajności.
Jeżeli dotrwałyście do końca postu, to mam dla Was małe info ;)
Na moim Instagramie klik będziecie miały okazję wygrać dla siebie jeden flakonik SERUM DZIKA FIGA. Zapraszam.



14 komentarzy:

  1. Uwielbiam olej z opuncji figowej więc mam ogromne nadziej względem tego serum. Już niedługo zaczynam testy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem Twoich wrażeń :)

      Usuń
  2. Drogi ale skoro jest wydajne to czasami warto zainwestować może się skuszę na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapowiada się naprawdę ciekawie, niestety na tą chwilę nie jest na moją kieszeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta idą, z Mikołajem po drodze, może warto list napisać ;)?

      Usuń
  4. Cieszę się że i tobie się ono sprawdziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest megaśne, mam nowe uwielbienie po prostu ;)

      Usuń
  5. Cena niestety wysoka. Pewnie można znaleźć równie dobry produkt o niższej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem inne produkty o zbliżonym składzie są droższe ;)

      Usuń
  6. hmm ciekawy, ale nie cenowo ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, zawsze można postarać się odłożyć kasiorkę. Albo spróbować szczęścia w rozdaniu ;)

      Usuń
  7. Nie znam drugiego takiego, gotowego kosmetyku o tak wyśmienitym składzie. Można, oczywiście, wykombinować sobie takie w domu - ale powodzenia życzę w znalezieniu tańszych surowców. Olej z opuncji figowej na BU widziałam po 50 zł/10 ml. A gdzie tetraizopalmitynian askorbylu czy ekstrakt z dzikiej róży? Zapomnij. Pati zaczęła z grubej rury i wcale jej się nie dziwię - jak działać to na pełnej... eee... korbie. Ale trzeba się liczyć i z tym, że ludziska zadowolą się rzepakowym z Lidla.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby to serum sprzedawała konkurencja kosztowałoby 5 stów jak nic :) Uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze motywują :)

Copyright © 2016 DobrulBloguje , Blogger