Co nas nie zabije.

  Trylogię Steiga Larssona przeczytałam ładnych parę lat temu. Pamiętam, że zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie i każde tomiszcze pochłaniałam, tempie ekspresowym, ogromnie żałowałam, że pisarz nie żyje i już więcej nie spotkam się z głównymi bohaterami. Popewnym czasie oswoiłam się z tą myślą, stwierdziłam, że może to i dobrze, bo mogę puścić wodze fantazji i sama sobie dopowiedzieć dalsze losy Mikaela i Lisbeth.


    Źródło: lifestyle.inquirer.net


  Jakież było moje zdziwienie, kiedy się dowiedziałam, że powstała następna część Millenium, stwierdziłam, że nie czytam, bo nikt nie podoła wyzwaniu i nie będzie potrafił odtworzyć klimatu książki napisanej przez Larsona.
Jednak tylko, wiecie co, nie zmienia poglądów i w końcu książka trafiła w moje ręce. 




Mikael Blomkvist przechodzi kryzys i rozważa porzucenie zawodu dziennikarza śledczego. Lisbeth Salander podejmuje duże ryzyko i bierze udział w zorganizowanym ataku hakerów. Ich drogi krzyżują się, kiedy profesor Balder, ekspert w dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją, prosi Mikaela o pomoc. Profesor posiada szokujące informacje na temat działalności amerykańskich służb specjalnych. Mikael bez wahania zaczyna zbierać materiały do sensacyjnego tekstu, który może uratować jego karierę.

Wydawnictwo:CZARNA OWCA
Okładka: miękka
Ilość stron:504





Nie jestem, ani rozczarowana, ani zachwycona. Książkę dobrze się czytało, wartka akcja nie pozwalała się nudzić, jednak postaci odtworzone przez autora, nie są już tymi postaciami, które poznaliśmy w poprzednich częściach powieści. Lisbeth, w pewnym momencie zaczyna przypominać komandosa samouka, który jest w stanie pokonać całą zgraję zawodowych morderców. Zaś jeśli chodzi
o hakerstwo nie 
jest stanie podołać wyzwaniu i musi korzystać z pomocy autystycznego chłopca. Jakoś mi to nie pasowało. Mikael Blomkvist natomiast, próbuje poradzić sobie z następnym kryzysem, w wydawnictwie jak i swoim życiu. Jak dla mnie był troszkę rozlazły. 
Dużym pulsem dla autora jest to, że stworzył kilka postaci, których nie było w poprzednich częściach. Niebanalna postać Augusta- autystycznego chłopca, kóry obok Lisbeth i Mikaela staje się główną postacią książki.
Bardzo spodobał mi się zaznaczony temat przemocy domowej, szkoda tylko, że nie został rozwinięty. Skandynawia jest znana, z opieki jaką roztacza nad dziećmi, okazuje się jednak, że nawet tam przemoc wobec dzieci i kobiet istnieje i stanowi duży problem, któremu nie jest łatwo zaradzić.
  Niestety zakończenie książki mnie zawiodło. Odnoszę wrażenie, że w którymś momencie autorowi zabrakło pomysłu na rozwinięcie stworzonych wątków powstają niewyjaśnione luki, a wszystko zmierza do szczęśliwego końca, ale bez wyjaśnienia niektórych wątpliwości i niewiadomych.


  Tak jak napisałam wcześniej, ani nie zachwyca, ani nie rozczarowuje, jeżeli zapomnimy o wcześniejszych książkach, spędzimy miło czas na lekturze, ot takie czytadło do poczytania w wolnej chwili. Ja jednak nie jestem pewna czy sięgnę po następne tomy. O ile się ukarzą.

                                                                                                                    
Książka Co nas nie zabije jest pierwszą, którą przeczytałam w 2016 roku. Postaram się pisać o wszystkich pozycjach, które przeczytam,ponieważ wzięłam udział w wydarzeniu 52 Book Challenge Pl. Czy ktoś z Was też podjął wyzwanie?








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wasze komentarze motywują :)

Copyright © 2016 DobrulBloguje , Blogger