J. Thorwald "Ginekolodzy"- horror, który trwał wieki.

 Autor: J. Thorwald
 Wydawnictwo: Marginesy
 Okładka twarda
 Ilość stron: 392

 Właściwy rozwój ginekologii przypada na wiek XIX i XX, gdy wprowadzono nowoczesne, jak na ówczesne czasy, metody diagnostyczne i operacyjne. Zanim to nastąpiło – trwał horror. Ginekolodzy, czy jak ich nazywano „damscy rzeźnicy”, prześcigali się w wykonywaniu zabiegów, które tylko pozornie przynosiły poprawę, a pokazowe operacje chirurgiczne i sprawne posługiwanie się skalpelem bardziej służyły sławie medyków niż zdrowiu pacjentek, które zbyt często kończyły na cmentarzu. Konserwatyści wołali, że kobieta ma rodzić w bólu, bo tak napisano w Biblii. I że badanie powinno być przyzwoite, więc lekarz nie mógł złamać tabu i zobaczyć nagiej pacjentki. Prekursorom nowoczesnej diagnostyki nie było łatwo. Gdy pojawiali się lekarze chcący ulżyć chorym kobietom, stawali się tematem kpin, tracili prawo wykonywania zawodu, a nawet trafiali przed sąd. Innych chciano wieszać. Autor w tej książce po raz pierwszy wystąpił przeciwko lekarzom. Nie szczędzi gorzkich słów tym, którzy nauki Kościoła, nierzadko stojące w sprzeczności 
z medycyną i zdrowym rozsądkiem, przedkładali nad dobro pacjentek. Pisał: „Ginekolodzy będą książką prowokacyjną. Opowiada ona o brutalności wielu lekarzy, ich wrogości do kobiet, kulcie macicy, któremu się oddawali, nawet jeśli kobieta musiała umrzeć z tego powodu”.



 W książce "Ginekolodzy" przedstawiona jest historia powstania i rozwoju ginekologii i położnictwa, także chirurgii ginekologicznej. Wierzcie mi nie jest to przyjemna lektura, mimo tego, że napisana przystępnym i jakże ciekawym językiem. Książka ta przedstawia rozwój ginekologii od starożytności (wzmianki o pochodzeniu niektórych pojęć medycznych) do czasów współczesnych. Jest to przerażająca relacja o tym jak ciężką, pełną bólu, cierpienia psychicznego
i poniżenia musiały przejść kobiety, aby współczesne im mogły być traktowane jak człowiek, a nie powłoka dla macicy,  która ma wydać jak najwięcej potomstwa ku chwale i rozwojowi państwa. Aż dziw bierze, że ludzkość nie wymarła parę wieków wcześniej! Ja mając przed sobą wizję wyjścia za mąż
i rodzenia nieograniczonej ilości dzieci,w imię Boga i dobra kraju, w te pędy złożyłabym śluby czystości i zamknęła się w klasztorze. Oprócz braku poszanowania przez lekarzy i mężczyzn ogólnie, dużą rolę w uprzedmiotowieniu kobiet odegrał Kościół, który przez długie lata blokował jakiekolwiek próby rozwoju tejże dziedziny. Nie wspominając już o rozwoju antykoncepcji, prawie do kontroli urodzeń czy też aborcji chociażby w przypadku zagrożenia życia kobiety i jej zdrowia psychicznego. 
 Jednak pośród całej rzeszy twardogłowych, znaleźli się ludzie pełni poświęcenia odwagi dzięki którym pomału zmieniło się podejście do ciała kobiety, zaczęto też w końcu zwracać uwagę na stan psycho- fizyczny pacjentek. Często ryzykowali swoja reputacją, ośmieszeniem i wykluczeniem z grona "szanowanych" lekarzy. Zdarzały się też przypadki odebrania prawa wykonywania zawodu. Nie będę wymienić wszystkich mądrych i odważnych ludzi, o tym możecie przeczytać, ale o jednym z nich wspomnę.
 Pierwszy to Georgios Nicholas Papanikolaou pionier badań cytologicznych, poświęcił całe życie na pracę nad tym zagadnieniem. Jego marzeniem było uchronić kobiety przed koszmarem choroby nowotworowej macicy. Pierwsze twierdzenie, że można stwierdzić obecność komórek nowotworowych w wymazie cytologicznym z pochwy ogłosił w 1928 r. niestety zostały one zignorowane, dopiero po ogłoszeniu wyników badań w 1943 r. badanie cytologiczne stało się podstawowym badaniem w profilaktyce raka szyjki macicy.
Także drogie panie badajmy się!!! Ktoś całe życie pracował nad opracowaniem metody, która niejednokrotnie może nam uratować życie.

2 komentarze:

  1. Ciekawa pozycja :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodać, nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze motywują :)

Copyright © 2016 DobrulBloguje , Blogger