SKIN 79- Cotton Powder Cushion. Nie takie gąbki straszne...

 Od kiedy pamiętam unikałam podkładów, które należało nakładać gąbką, puszkiem, czy czymkolwiek innym niż palce. Jestem mało gramotna w kwestii ogarnięcia sztuki makijażu akcesoriami do tego stworzonymi. Jednak podobno człowiek uczy się całe życie, dlatego też podjęłam kolejną próbę oswojenia potwora :) W moje rączki trafił COTTON POWDER CUSHION od SKIN79.




 Cushion BB to innowacja zarówno pod względem formuły kremu BB jak i sposobu jego nakładania. Lekka wersja kremu BB ukryta jest w porowatej poduszce, którą naciska się specjalnie skonstruowaną gąbką (800 tysięcy mikroporów i sieć kanalików uwalniają optymalną ilość kremu przy każdorazowej aplikacji). Unikalna struktura pozwala na stopniowanie krycia, zadziwiającą lekkość i świeżość.
Po przeczytaniu opisu producenta stwierdziłam, że nie ma się czego bać. Jestem w miarę pojętną osobą i spokojnie dam sobie radę z aplikacją. Okazało się, że jednak nie do końca jest tak jak myślałam.
Ale zacznę od początku. 
 Opakowanie wygląda jakby skrywało w sobie tradycyjny puder w kamieniu. Jednak po otworzeniu opakowania i uchyleniu klapki zabezpieczającej naszym oczom ukazuje się nie kamień a porowata gąbeczka. Świetna sprawa, ponieważ nic nam się nie kruszy, nic się nie wylewa. Jest czysto i estetycznie. Materiał z którego jest wykonane opakowanie jest solidny, ale nie toporny. Wytrzymałość jest zaskakująca. Cotton cushion przetrzymał 2 loty samolotem, teraz mam go ze sobą
w naszych pięknych lasach, a on dalej ładniutki, nie popękany i napis dalej widoczny :)
Estetyka wykonania produktu na 5+


 Pełna optymizmu i dzikiego zapału zabrałam się za aplikowanie pudru i przeżyłam wielkie rozczarowanie. Jak już pisałam, unikałam wszelkiego rodzaju poduszeczek i teraz pomyślałam, że mam za swoje i takie wynalazki nie są dla mnie. Jednak mając w pamięci swoje wcześniejsze przygody z kosmetykami azjatyckimi, doszłam do wniosku, że nie jest z nimi łatwo przy pierwszym podejściu i należy trochę pokombinować i na pewno będzie git!
 Po pierwsze należy opanować sztukę aplikacji. Przy tej czynności natańcowałam się trochę ale było warto. Wzięłam aplikator, wycisnęłam z gąbeczki krem i dalej że się paciać, a że nie wiedziałam co robię to przykładałam raz przy razie aplikator  do twarzy. Efekt? Ładne ciapki jak na przepiórczym jaju plus patrz punkt drugi :) Nie poddając się pomyślałam, że skoro na You Tube można znależć instrukcję budowy bomy, to pewnie też znajdę odpowiedź na pytanie jak stosować CUSHION. YT nie zawiódł i pomocy udzieliły mi koreańskie youtuberki. Nie paciamy się raz przy razie, tylko rozcieramy krem i to wszystko. Ja oczywiście musiałam potrenować i wprowadzić trochę ułatwiaczy w aplikacji kosmetyku. Dziewczyny z Korei praktycznie zawsze zaczynały makijaż od nałożenia bazy. Nie lubię baz i używam ich sporadycznie, dlatego też albo nie czekałam aż krem pielęgnacyjny wchłonie się całkowicie i wtedy nakładałam krem. Druga opcja to delikatne nawilżenie aplikatora np: tonikiem.Według mnie kremy BB w tej postaci potrzebują poślizgu ;) Obie metody sprawdziły się doskonale! Nałożenie kremu BB stało się przyjemnością.
 Po drugie inaczej niż przy kremach BB w tubie, tutaj należy odczekać dłużej żeby podkład ładnie scalił się z naszą cerą
i był widoczny. Na początku nie poczekałam i cały czas nakładałam krem do momentu, aż coś zaczęłam widzieć. Efekt jaki uzyskałam można określić tylko w jeden sposób: 
królowa solarium, buźkę miałam pięknie brązowo- pomarańczową. Także drogie Panie nakładamy pierwszą warstwę i odczekujemy parę minut, dopiero wtedy nanosimy poprawki. Efekt jaki można uzyskać jest bardzo dobry. Moje piegi zamaskowane, naczynek nie widać, sińce pod oczami w magiczny sposób zniknęły. Efekt maski? Jaki efekt maski?! Twarz naturalnie muśnięta i na dokładkę bez skazy, no sama radość!


 Pomimo trudnych początków i czasowej niechęci z czystym sumieniem mogę polecić taką formę kremu koloryzującego.
W sezonie urlopowym lub kiedy często wyjeżdżamy nie zajmuje dużo miejsca w kosmetyczce i jest bardzo lekki. Cotton Cushion ma jeszcze jedną zaletę: SPF 50 dla mnie bajka. Unikam opalania twarzy, przemykam cieniem jak wampirzyca, ale czasem się nie da i trzeba przebywać na słonku.Wtedy tak duża ochrona jest wskazana. Świetnie też nadaje się do wykonywania makijażowych poprawek w ciągu dnia. Mieści się w małych torebkach i jest bardzo poręczny.
 W sklepie internetowym SKIN79 możecie wybrać odpowiedni dla swojej cery krem w takiej właśnie postaci. Pomimo trudnych początków jestem z niego bardzo zadowolona. Pamiętacie także o tym, że azjatyckie kremy BB nie tylko mają za zadanie poprawić koloryt naczej cery, ale także mają działanie pielęgnacyjne i są bogate w wiele ekstraktów, które robią wiele dobrego dla naszych cer.



2 komentarze:

  1. Poduszkowe podkłady są super, miałam już kilka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też tak uważam, ale początki były trudne :)

      Usuń

Wasze komentarze motywują :)

Copyright © 2016 DobrulBloguje , Blogger