Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytelniczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytelniczo. Pokaż wszystkie posty
WIELKI FINAŁ

WIELKI FINAŁ

Wizja niedalekiej przyszłości (2025 rok), wktórej legalna będzie śmierc na życzenie. Eutanazja zatwierdzona europejskim prawem, realizowana w luksusowych ośrodkach na całym świecie. Brzmi niewiarygodnie? Czy proroczo? A może na europejskich salonach żywo się o tym dyskutuje?

J. Thorwald "Ginekolodzy"- horror, który trwał wieki.

J. Thorwald "Ginekolodzy"- horror, który trwał wieki.

 Autor: J. Thorwald
 Wydawnictwo: Marginesy
 Okładka twarda
 Ilość stron: 392

 Właściwy rozwój ginekologii przypada na wiek XIX i XX, gdy wprowadzono nowoczesne, jak na ówczesne czasy, metody diagnostyczne i operacyjne. Zanim to nastąpiło – trwał horror. Ginekolodzy, czy jak ich nazywano „damscy rzeźnicy”, prześcigali się w wykonywaniu zabiegów, które tylko pozornie przynosiły poprawę, a pokazowe operacje chirurgiczne i sprawne posługiwanie się skalpelem bardziej służyły sławie medyków niż zdrowiu pacjentek, które zbyt często kończyły na cmentarzu. Konserwatyści wołali, że kobieta ma rodzić w bólu, bo tak napisano w Biblii. I że badanie powinno być przyzwoite, więc lekarz nie mógł złamać tabu i zobaczyć nagiej pacjentki. Prekursorom nowoczesnej diagnostyki nie było łatwo. Gdy pojawiali się lekarze chcący ulżyć chorym kobietom, stawali się tematem kpin, tracili prawo wykonywania zawodu, a nawet trafiali przed sąd. Innych chciano wieszać. Autor w tej książce po raz pierwszy wystąpił przeciwko lekarzom. Nie szczędzi gorzkich słów tym, którzy nauki Kościoła, nierzadko stojące w sprzeczności 
z medycyną i zdrowym rozsądkiem, przedkładali nad dobro pacjentek. Pisał: „Ginekolodzy będą książką prowokacyjną. Opowiada ona o brutalności wielu lekarzy, ich wrogości do kobiet, kulcie macicy, któremu się oddawali, nawet jeśli kobieta musiała umrzeć z tego powodu”.

Co nas nie zabije.

Co nas nie zabije.

  Trylogię Steiga Larssona przeczytałam ładnych parę lat temu. Pamiętam, że zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie i każde tomiszcze pochłaniałam, tempie ekspresowym, ogromnie żałowałam, że pisarz nie żyje i już więcej nie spotkam się z głównymi bohaterami. Popewnym czasie oswoiłam się z tą myślą, stwierdziłam, że może to i dobrze, bo mogę puścić wodze fantazji i sama sobie dopowiedzieć dalsze losy Mikaela i Lisbeth.


    Źródło: lifestyle.inquirer.net

Copyright © 2016 DobrulBloguje , Blogger